http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,360...Radwanska.html
Nasza najlepsza juniorka marzy o meczu z Radwańską
- Jakby mi nagle ktoś zabronił grać w tenisa, to nie wiedziałabym, co ze sobą zrobić - mówi Zuzanna Maciejewska z AZS Poznań, 16-letnia tenisistka uznawana za talent na miarę Agnieszki Radwańskiej.
Katarzyna Antoniak: W dniu, w którym wygrałaś Grand Prix Wojtka Fibaka - Super Seria Juniorów - pojechałaś na turniej w Berlinie, jeden dzień przerwy i kolejny wyjazd, tym razem do Wrocławia na Mistrzostwa Polski do lat 18, a zaraz po nich na Mistrzostwa Europy do Moskwy... Nie męczy cię takie życie? Twoi rówieśnicy mają teraz wakacje, a ty wciąż pracujesz.
Zuzanna Maciejewska, najlepsza polska juniorka: - Uwielbiam grać. Tenis sprawia mi ogromną przyjemność i nie traktuję tego jako pracy, a do ciągłych wyjazdów już się przyzwyczaiłam. Poza tym podoba mi się w życiu tenisistki to, że ciągle odwiedza się nowe miejsca. Jestem ciekawa świata i kiedy tylko mogę, wychodzę na miasto, żeby pozwiedzać.
Jak wygląda twój dzień?
- Nie mam jakiegoś sztywnego reżimu, którego muszę się trzymać, chociaż praktycznie całe moje życie podporządkowuję tenisowi. Każdego dnia trenuję po 4-5 godzin, ale to nie jest tak, że trener mówi Musisz być o godz. 6.30 na kortach! - i nie ma żadnej dyskusji. Sama mogę o tym decydować. Z zasady więcej czasu spędzam na korcie niż na ćwiczeniach ogólnorozwojowych. Nie stosuję też jakiejś specjalnej diety. Wiadomo, że staram się zdrowo odżywiać, ale generalnie jem, co chcę.
A co robisz, kiedy nie grasz?
- Uwielbiam zakupy! Mam całe mnóstwo ubrań sportowych. Sama już nie wiem, ile jest w mojej szafie spódniczek tenisowych. Przywiązuję dużą wagę do tego, jak wyglądam na korcie, a poza tym przebieranie się - chyba jak każdej dziewczynie - sprawia mi dużą przyjemność.
Pierwszą twoją trenerką była mama, dopiero w wieku dziewięciu lat trafiłaś do szkółki tenisowej.
- Moja mama grała w tenisa, a ja chciałam zobaczyć, na czym to polega. Pierwszy raz zabrała mnie na kort, kiedy miałam pięć lat. Od razu uznałam tenis za dobrą zabawę, która sprawia mi wiele radości, więc często prosiłam mamę, żebyśmy pograły. Chociaż wtedy to było raczej tylko odbijanie piłki. Z czasem nauczyłam się zasad gry i stałam się tenisistką. Sama nie wiem, kiedy zaczęły się pojawiać pierwsze znaczące sukcesy. Wszystko wyszło jakoś naturalnie. Grałam coraz lepiej, coraz częściej zwyciężałam. Teraz, jadąc na Mistrzostwa Polski, jestem faworytką. Jakby mi ktoś nagle zabronił grać, to nie wiedziałabym, co mam ze sobą zrobić.
Jesteś pierwsza w rankingu juniorek Polskiego Związku Tenisowego z dużą przewagą punktów nad drugą - Magdaleną Stencel. Co uważasz za swój największy dotychczasowy sukces?
- Chyba zeszłoroczny ćwierćfinał Mistrzostw Europy do lat 16.
Twoimi idolami są Rafael Nadal i Maria Sharapova. O jakiej przeciwniczce marzysz? Z którą z tenisistek chciałabyś się zmierzyć?
- Zdecydowanie z Agnieszką Radwańską. Prawdopodobnie przegrałabym z kretesem, bo jeszcze mi do niej daleko. Agnieszka obnażyłaby wszystkie moje błędy, ale to byłoby ciekawe doświadczenie i swego rodzaju lekcja dla mnie. Dowiedziałabym się, nad czym jeszcze muszę popracować.
Agnieszka Radwańska w jednym z wywiadów opowiadała, że gdy znalazła się w pierwszej setce tenisistek, zagraniczni dziennikarze dziwili się, po co nadal się uczy. Ty właśnie wybierasz się do liceum. Nie boisz się, że nie dasz rady?
- Będę miała indywidualny tok nauczania i nie zamierzam zaniedbywać szkoły. Uważam, że nauka jest bardzo ważna, bo jak w sporcie się nie powiedzie, to zawsze pozostaje plan B. Zawsze mnie interesowało wszystko, co jest związane z człowiekiem, dlatego wybrałam klasę o profilu biologiczno-chemicznym. Zaczytuję się w książkach poświęconych anatomii. Jak nie zostanę zawodową tenisistką, to może lekarką...