PDA

View Full Version : Radwanskas' parents divorced


Caipirinha Guy
Nov 5th, 2011, 02:31 PM
Hopefully it doesn't influence Agnieszka and Ula's tennis. :hug:

Sammo
Nov 5th, 2011, 02:32 PM
A la Hantuchova 2003...

Caipirinha Guy
Nov 5th, 2011, 02:43 PM
Surely you mean affect A-Rad's tennis?(cuz there's not much there in her sister's tennis to be affected by in the first place).

confidence can be always affected :p

Raiden
Nov 5th, 2011, 02:44 PM
^ Agreed.

JN
Nov 5th, 2011, 03:42 PM
WHYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :crying2:

GoofyDuck
Nov 5th, 2011, 03:50 PM
Already wondered why only mom was in the box at Istanbul.

SwingVolley93
Nov 5th, 2011, 04:43 PM
Where's the article?

Adrian.
Nov 5th, 2011, 04:50 PM
Moved :spit:

SpanishSuenos
Nov 5th, 2011, 06:15 PM
Is it really true??
Really I don't believe in it.

Cinek
Nov 5th, 2011, 07:06 PM
Source?

Caipirinha Guy
Nov 5th, 2011, 08:32 PM
It's in the article in your forum, Cinek :lol:

Dorosła. Nie tylko dlatego, że ma 22 lata i 170 cm wzrostu. W wywiadach śmieje się, że cała Polska wciąż traktuje ją jak małą dziewczynkę, o którą trzeba się troszczyć. A tymczasem ona podejmuje już dojrzałe decyzje, ma poczucie własnej siły i mądrze nią zarządza.

Kiedy poczuła się dorosła? Chyba gdy jako szesnastolatka zaczęła zarabiać. Pierwszy raz w życiu na korcie? Nie pamięta. Nic dziwnego, to tak, jakby pytać córkę pływaka o kontakt z wodą. Wie tylko od rodziców, że zanim w wieku sześciu lat wygrała pierwszy turniej, bawiła się z siostrą – najpierw balonikami, potem gąbkowymi piłkami. Rodzina Radwańskich mieszkała wtedy w Niemczech, gdzie Robert Radwański przez kilka lat był trenerem tenisa. Agnieszka z Ulą wychowały się na korcie. I gdy – jak mówi ich dziadek, Władysław Radwański – inni rodzice debatują nad przyszłością dzieci, droga jego wnuczek została wytyczona dużo wcześniej. Bez wątpienia wielkie znaczenie miała tradycja rodzinna. Władysław Radwański był znanym hokeistą klubu Cracovia. Zarówno on, jak ich tata, uczyli dziewczyny nie tylko sztuki wygrywania, ale i pokory. Czy nie mają żalu o to, że decyzja o ich przyszłości zapadła, zanim same mogły ją podjąć? "Ależ skąd!” – mówi Agnieszka. "Nie wyobrażam sobie innego życia. Kiedy w 2005 roku wygrałam Wimbledon juniorów, byłam najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Już wówczas osiągnęłam sukces na skalę światową!” – dodaje z dumą. "Już jako małe dziewczynki zdobywałyśmy puchary” – dodaje Ula. „Bardzo się z nich cieszyłyśmy! W tenisie można osiągnąć sukces tylko wtedy, gdy zacznie się wcześnie trenować. Jedynie rodzice mogą podjąć taką decyzję” – przyznaje młodsza siostra Agnieszki. Obie siostry mają w domu ponad trzysta medali, pucharów i dyplomów, a za trofeami idą pieniądze. I to duże. Agnieszka lokuje je w nieruchomościach, jeździ dobrymi samochodami (ostatnio fotografowała się przy porsche), nosi markowe ciuchy. Nie szasta jednak pieniędzmi, o nie! Po prostu ceni ładne rzeczy. Zapytana o ulubione marki odzieżowe wymienia: Armani Exchange, Tommy Hilfiger, Calvin Klein. Kiedyś przyrzekła sobie, że jeśli wygra mecz z Szarapową, kupi sobie i siostrze torebkę od Louisa Vuittona. Wygrała. Dotrzymała słowa.



Żyję jak w klasztorze

Dojrzewała między jednym meczem a drugim. W podróżach, wykłócając się na lotniskach o zaginiony bagaż, w hotelach, domagając się właściwej realizacji zamówienia, podczas meczów, walcząc o sprawiedliwą ocenę. Ile pracy trzeba włożyć, by zajść tak daleko? Dla zwykłego zjadacza chleba niewyobrażalnie dużo.

Agnieszka od lat ma czas rozplanowany od rana do wieczora: trzy treningi dziennie, pięć godzin ćwiczeń. Pobudka: szósta rano – trening, następny po południu, kolejny, ogólnosprawnościowy, czyli bieganie, pływanie, ćwiczenia kondycyjne – wieczorem. Do tego dochodzą wyjazdy na turnieje. Jak sobie poradzić z treningami i nauką? Ciężko. Ledwo przeszła do drugiej klasy liceum. Uczyła się po nocach, w samolotach, hotelach. Maturę zrobiła dzięki indywidualnemu tokowi nauczania. "Tenisistka z maturą?!” – dziwią się zagraniczni dziennikarze, bo w tym świecie matura to nie lada wyczyn. Nie mówiąc już o studiach, które Agnieszka i Ula podjęły na krakowskim AWF. Tenisistka czasem porównuje swój tryb życia do życia w klasztorze: nie ma miejsca na słabości, motyle w brzuchu, roztargnienie. Liczy się koncentracja, wytrwałość i mobilizacja. W ubiegłym roku przez pięć tygodni grała ze złamaną kością stopy. Bolało, trudno. Aż któregoś dnia wstała z łóżka i stopa się pod nią ugięła. Prześwietlenie potwierdziło najgorsze przypuszczenia, ale… miała przed sobą dwa turnieje obowiązkowe w Azji – więc grała na jednej nodze. Ale i tak zakończyła 2010 rok na 14. miejscu w rankingu WTA Tour.

Decyzję o wystąpieniu w styczniu w Australian Open podjęła zaledwie w dwa miesiące po operacji stopy. Po meczu była obolała. Myślała, że nie zdoła wejść do drugiej rundy – nie mogła nawet wejść na schody. Trudno, zagrała. Czasem w trakcie meczu traci kilogram. Zdarza się, że w upały – w Australii podczas meczu temperatura dochodzi do 50 stopni – zawodnicy, także mężczyźni, wymiotują i mdleją na korcie. Kiedyś w tajlandzkiej Pattai Agnieszka prosto z kortu, w ubraniu, wskoczyła do basenu i przesiedziała 10 minut. Bunt? "Jaki bunt?! Jeżeli coś chce się osiągnąć, nie ma miejsca na bunt. Tenis to moja największa miłość” – tenisistka deklaruje w wywiadach. Czasem nawet nie przepakowuje walizek, bo jest przygotowana do kilku turniejów do przodu.

Ojca nie da się zwolnić

Zawsze byli razem: Agnieszka, na którą mówią Isia, mama Marta jest Kasią, a tata Robert – Piotrem. Tylko Urszula jest Ulą. Mama zajmowała się rozliczeniami zawodów, zamawiała bilety lotnicze i hotele, a kiedy córki zaczęły startować w turniejach, z jedną jeździł ojciec, z drugą ona. Małżeństwo państwa Radwańskich nie przetrwało jednak próby czasu... Najmocniejsza, a zarazem najtrudniejsza relacja jest między Agnieszką a ojcem, który pełni również rolę trenera. Przez lata układ: córka-zawodniczka i ojciec-trener funkcjonował, wydawałoby się znakomicie, ale... Agnieszka jakiś czas temu wyznała "Gali”: "Całe życie był bardziej trenerem. Od pierwszego wyjazdu, pierwszego turnieju, na każdym etapie”. Jak o nim myśli? "Jako o treserze” – żartowała, ale zaraz się poprawiła: "Myślę o nim: tata trener”. Częściej jest tatą, czy trenerem? "Niestety, trenerem”. Przyznawała jednak, że gdyby było inaczej i tata nie trenowałby jej i siostry, widywaliby się rzadko. W tegorocznym turnieju im. Rolanda Garrosa w Paryżu dziennikarze wyłapali ostrą wymianę zdań między córką a ojcem. Konflikt narastał. A w trakcie kalifornijskiego turnieju Carlsbad ojciec Radwańskiej, który miał tam zostać półtora miesiąca, wrócił do Krakowa już po tygodniu. "Cóż, nie jesteśmy z drewna. Oboje należymy do impulsywnych osób i doszliśmy do wniosku, że czas coś zmienić. Agnieszka zdecydowała, że zmieni starego ojca na młodego, przystojnego trenera z Warszawy” – Radwański tłumaczył prasie. Został nim Tomasz Wiktorowski. Nie trzeba było długo czekać na efekty. Isia zaskoczyła cały świat, wygrywając nie tylko ten turniej, ale i w Tokio i Pekinie. A ojciec? "Otworzyłem oryginalnego francuskiego szampana, wypiłem za zdrowie córki i jej sukces” – wyznał dziennikarzom, deklarując jednocześnie, że gdyby córki go potrzebowały, kupi bilet i natychmiast do nich poleci. Poza tym ojca nie da się zwolnić: "Bez względu na wszystko, jestem tatą i to jest najważniejsze”. Agnieszka mówiła jedynie o "zawieszeniu” współpracy, sprawiedliwie przypisując udział w swoich sukcesach również tacie.
Tenisowym ekspertom ten rodzinny rozłam się spodobał. Uważają, że zmiana trenera dodała Agnieszce skrzydeł, a ojciec, nawet najlepszy, nie powinien trenować dziecka. Po powrocie Agnieszki do Krakowa Robert Radwański znów pojawił się z córką na korcie. Tenisistka zajmuje dziś ósme miejsce w rankingach – WTA Tour i WTA Championships. Po raz pierwszy wzięła udział w wieńczącym sezon turnieju Masters w Stambule nie jako rezerwowa, lecz jako gwiazda! Ukochanym miastem Agnieszki jest Kraków. Chętnie wraca do pięknego dwustumetrowego mieszkania, które dzieli z młodszą o dwa lata siostrą. "Rok i dziewięć miesięcy” – precyzuje Ula. Ten rok dla obu jest o wiele bardziej pomyślny od ubiegłego, gdy nękały je kolejne kontuzje – Ula przeszła operację kręgosłupa, a Agnieszka dłoni i lewej stopy. W rankingu najlepiej zarabiających tenisistek na świecie Urszula jest 132. z kwotą opiewającą na ponad 123 tys. dol. "Bardziej przeżywam mecze Uli niż własne” – mówi Agnieszka. Ale kiedy wygra, czuję się tak, jakbym sama wygrała”. Zmaganie się z własnymi słabościami jest chlebem codziennym sióstr. "Ciągle coś dokucza: naciągnięte mięśnie, przeciążone stawy, zapalenia. Nauczyłam się z tym żyć. Czasem boli tak, że nic nie pomaga” – wyznaje Isia. Tak samo cierpi Ula. I już wiadomo, że nikt jej lepiej nie zrozumie jak siostra.



Siostrzane uczucia

Kiedy młodsza siostra po operacji kręgosłupa (złamanie przeciążeniowe) wróciła ze szpitala, Agnieszka opiekowała się nią przez dwa miesiące. "Była jak najczulsza opiekunka. Pomagała ubierać się, kąpać, w ogóle w życiu, bo nie mogłam się schylać” – wspomina Urszula. "Jesteśmy znacznie bardziej ze sobą związane niż zwykłe siostry. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami” – deklaruje Ula. „Wiem, że mogę liczyć na siostrę. Jeśli tylko będzie mogła, pomoże zawsze i w każdej sytuacji” – podsumowuje Agnieszka. Nie zamykają się jednak na inne przyjaźnie. Agnieszka spotyka się ze znakomitą tenisistką Karoliną Woźniacką, Dunką polskiego pochodzenia (liderka rankingów WTA Tour). Na turniejach są nierozłączne. "O, idą te dwie straszne” – na ich widok mówią inne zawodniczki. Agnieszka z Karoliną udzielają nawet wspólnych wywiadów. Zdaniem Karoliny, Isia jest miła, wesoła, bezkonfliktowa i otwarta. No i – czego Karolina Isi zazdrości – dobrze tańczy. Czasem stają przeciwko sobie na korcie, ale wynik nigdy nie przekłada się na emocje w przyjaźni. Tak jak w relacjach z siostrą, z którą Agnieszka grała w tym roku w US Open. Czy Urszuli przeszkadza życie w cieniu słynnej siostry? "Wręcz przeciwnie” – mówi. "To fantastyczne mieć taką siostrę! Ludzie często mi mówią: – O! to ty jesteś siostrą Agnieszki! Dzięki niej jestem bardziej znana – wyznaje z uśmiechem Urszula. "Najważniejsze jest to, że zawsze możemy pogadać o wszystkim, bo nikt mnie nie zna tak dobrze jak Ula” – mówi Agnieszka. "Nie mamy przed sobą tajemnic. I nie jest ważne, czy wygramy mecz, czy przegramy. A kiedy jestem gdzieś z dala od niej i przegram, pierwszy telefon zawsze jest do siostry. Od roku mieszkają razem. Cieszą się z tego. "Praktycznie bez przerwy jesteśmy razem” – stwierdza Ula i dodaje: "Jeździmy na turnieje, chodzimy na treningi, do kina, na zakupy czy imprezy”. "Jeśli obie jesteśmy w Krakowie, nie zdarzyło się, żebyśmy gdzieś poszły osobno” – przytakuje Agnieszka. Z urządzeniem mieszkania też nie było kłopotów, ponieważ gust mają identyczny. "Kiedy Agnieszka podczas mojej nieobecności coś kupowała do domu, nawet nie musiała mnie pytać o zdanie, bo było wiadomo, że mnie również się podoba. I odwrotnie” – przekonuje Urszula. A konflikty? "Kiedyś się bardzo kłóciłyśmy” – przyznaje Isia. "O wszystko, każdy ciuch, nawet czapkę czy buty. O byle drobiazg wybuchała kłótnia. Byłyśmy tak zażarte, że żadna nie popuściła nawet na milimetr, niczego nie chciałyśmy sobie pożyczyć. Patrzę, a tu Ula włożyła moją bluzkę. Moją bluzkę! Awantura na całego! Teraz się z tego śmiejemy. Sprawia mi przyjemność, jeśli Ula weźmie coś z moich ubrań. A kiedy ja wpadam w popłoch, że nie mam co na siebie włożyć, ona zaraz wyjmuje dla mnie pół szafy. Więc wchodzę do jej garderoby jak do swojej. Obróciło się nam o 180 stopni!”.

Zawsze tęsknię za kortem

To było spełnienie marzeń każdej z nich. Garderoba – stała się najważniejszym miejscem w ich domu. "Mamy dwa razy więcej ubrań niż inne dziewczyny, bo wszystko występuje w dwóch wersjach: sportowej i eleganckiej” – przyznaje Agnieszka. "Na co dzień większość czasu spędzam w dresie, więc lubię ładne rzeczy, lubię o siebie dbać. Manikiur i pedikiur to podstawa, dopiero wtedy, gdy paznokcie są zadbane, można włożyć szpilki”. A jak wyobrażają sobie przyszłe życie, gdy przestaną grać? Agnieszka marzy o domu z mężem i trójką dzieci: "I gotuję dla nich obiad. Ale nigdy nie rozstanę się ze sportem, jest dla mnie zbyt ważny”. Urszula myśli podobnie. Ale gdy tylko mija kilkanaście dni bez turnieju, Agnieszka tęskni. Nie, nie za mężczyzną – za rakietą, kortem i emocjami. Najgłośniejsza i najbogatsza singielka w Polsce. Tylko w tym sezonie zarobiła ponad dwa miliony dolarów! Jedna z ośmiu najlepszych tenisistek świata. Dołączyła do klasy mistrzów, którą dotąd w Polsce reprezentowali Adam Małysz i Robert Kubica. I co teraz? Do pełni szczęścia brakuje już tylko... ukochanego mężczyzny.

Caipirinha Guy
Nov 5th, 2011, 08:45 PM
Here is the link:
http://gala.onet.pl/0,1652229,1,1,agnieszka_radwanska,tematy.html
Gala Poland

Mistress of Evil
Nov 5th, 2011, 10:27 PM
Sad to hear; papa Ratwanski seems to be quite the Persona non Grata these past few months :awww:

SwingVolley93
Nov 6th, 2011, 12:44 AM
Here is the link:
http://gala.onet.pl/0,1652229,1,1,agnieszka_radwanska,tematy.html
Gala Poland

I wish I could be Aga's "beloved man" :sobbing: