PDA

View Full Version : Radwanskas' autumn tennis trips (Asia + Indoor season)


Pages : 1 [2]

netimka
Nov 24th, 2010, 06:39 PM
I hope no...she needs to move on...

re: getting more friendly there is still a little chance they will play Dubai... but Magda lost today and I guess Ula is preparing for a new season... so maybe Fedcup? anyway lets hope they will both have good 2011...

Cinek
Nov 25th, 2010, 11:35 AM
The newest video-interview with Aga - http://video.eurosport.pl/tenis/gosc-specjalny-radwanska_vid155392/
:hearts::hearts::hearts:

saul1333
Nov 25th, 2010, 05:10 PM
Thanks :hearts:

krystian
Nov 25th, 2010, 08:43 PM
hey,

Aga and Ula were today in the shopping centre in Cracow where they were buying presents for a poor family from Cracow for Christmas. It's the program 'Szlachetna Paczka' what means sth like 'Noble Present' - it's really kind of them (recently football players of Real Madrid took part on this, also making a presents for a family from Cracow). They both were really friendly, talked to people and yeah, it's really a nice gesture.

Tomorrow there should be a video of that, because all was recorded as a film, so when I get this, I'll try to upload it as soon as possible.

Cinek
Nov 26th, 2010, 09:42 AM
Ok, thanks for information!

Cinek
Nov 26th, 2010, 09:40 PM
Buty, kurtki, pachnące kosmetyki i czekoladki - Urszula i Agnieszka Radwańskie wyszły z zakupów z pełnym po brzegi wózkiem.

Wszystkie rzeczy trafią do potrzebującej rodziny z Nowej Huty. Znane tenisistki już po raz drugi włączyły się w akcję SZLACHETNA PACZKA.

Zapowiadają, że nie omieszkają zrobić PACZKI dla potrzebującej rodziny także za rok.

Ula i Agnieszka w tym roku zdecydowały się pomóc ubogiej rodzinie z dwójką synów - czternastoletnim Piotrkiem i ośmioletnim Adasiem.

Młodszy z chłopców cierpi na padaczkę i astmę oskrzelową. Rodzice starają się jak mogą, ale trudno związać im koniec z końcem.

Pan Artur pracuje dorywczo, jego żona na jedną czwartą etatu. W czwórkę mieszkają w maleńkiej kawalerce.

- Musi im być naprawdę ciężko, w sytuacji, kiedy oboje rodziców nie mają stałej pracy - mówi Agnieszka Radwańska. - Cieszymy się, że dzięki tej PACZCE ich święta będą radośniejsze.

- Od samego początku spodobał nam się pomysł na pomaganie w SZLACHETNEJ PACZCE. Każdą rzecz wybieramy z myślą o konkretnym człowieku, wiemy jaki wybrać rozmiar, jaki kolor się spodoba. Czujemy, że taka pomoc ma sens, że jest naprawdę skuteczna - przekonuje Ula Radwańska.

Obie siostry już umówiły się z ekipą PACZKI na szlachetne zakupy w przyszłym roku. A na razie zachęcają wszystkich do włączenia się w SZLACHETNĄ PACZKĘ, przygotowując pomoc dla konkretnej rodziny lub choćby tak prostym gestem, jak wysłanie SMS-a.

Dołącz do SZLACHETNEJ PACZKI. Wyślij SMS SMS o treści PACZKA na numer 72510 (koszt 2,44 z VAT we wszystkich sieciach).

Zmieńmy świat na lepsze. Zróbmy to razem!

http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0006_t2.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0008.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0017.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0013.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0015.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0001.jpg
http://polskitenis.eu/images/photoalbum/album_45/www.fotohuta.pl_0016.jpg

polskitenis.eu

saul1333
Nov 26th, 2010, 11:46 PM
Thanks :)

Such good girls :angel:

Cinek
Dec 5th, 2010, 05:55 PM
Interview with Aga and Ula, from 4.12.2010 r.

Agnieszka Radwańska w rozmowie z Onet.pl przyznała:

- Jestem dopiero pierwszy dzień po wyleczeniu kontuzjowanej nogi bez kuli. Na razie trenowałam na siedząco, ale teraz powoli wracam do zajęć. Sezon się zakończył, więc pora na przygotowania do kolejnego. W styczniu Australian Open, które jest naszym najbliższym celem.

Słowa Agnieszki potwierdził szef teamu Radwańskich, ojciec i trener Robert Radwański. Potwierdził, że córka stopniowo wraca do gry, ale z uwagi na niedawną kontuzję, przygotowania przebiegają na razie powoli. Po kontuzji kręgosłupa do gry wróciła już młodsza z sióstr, Urszula:

- W zasadzie nic mi już nie dolega. Najbliższy cel to Australian Open, jadę tam wcześniej, bo czekają mnie kwalifikacje. Później zamierzam starować w kolejnych turniejach, gdzie skorzystam z tzw. "zamrożonego rankingu".

---------

Tomorrow, Aga stared training, but she was sitting.
Aga said that the main aim is AO :hearts:
Papa R. confirmed this.
Ula said that she is ok (no injury), she will play in AO-Q and next tournaments using SR.

Sorry - my english is no good :help:

Cinek
Dec 7th, 2010, 05:22 PM
Zamiast wyjechać na egzotyczne wakacje, Agnieszka Radwańska przechodziła w Krakowie rehabilitację. Są efekty, bo już odłożyła kule i na razie trenuje na... krześle. Być może zdąży wrócić do formy jeszcze na Australian Open.
- Na razie start w Wielkim Szlemie na początku sezonu traktujemy w kategoriach marzeń. Stopa Agnieszki goi się błyskawicznie, więc pojawiła się szansa na grę. Ale nie zrobimy nic na siłę - mówi Robert Radwański, ojciec i trener najlepszej polskiej tenisistki.
W październiku krakowianka doznała przeciążeniowego złamania kości dużego palca u lewej stopy. Zdecydowała się na operację i zamroziła ranking. Wstępne diagnozy wskazywały, że do treningów wróci dopiero pod koniec grudnia, a do gry nawet w marcu.

Najnowsze wieści z obozu najlepszej polskiej tenisistki są jednak lepsze. - Córka odłożyła już kule. Przez ostatni tydzień trenowała na krześle. Siedziała na nim lub opierała kontuzjowaną nogę i w ten sposób odbijała piłkę. Wszystko po to, by mięśnie ręki nie odzwyczaiły się od wysiłku - twierdzi Radwański.

Z powodu rehabilitacji tenisistka zrezygnowała z wakacji na egzotycznej wyspie. Rozpoczęła też już typowo tenisowy trening. Jednak z powodu bólu w stopie wciąż unika biegania i ogranicza się do wymian piłki na stojąco. - Jestem zaskoczony, ale stopa goi się zaskakująco szybko. Od operacji minęło sześć tygodni, więc zezwoliłem na treningi i ewentualny start w styczniu. Oczywiście pozostaje dylemat, ale jak nie spróbujemy, to nie będziemy wiedzieć, na czym stoimy - mówi dr Mariusz Bonczar, który operował tenisistkę.

Radwańscy podjęli decyzję, że całą rodziną wyjadą do Australii, gdzie rusza sezon tenisowy. - Ula wystartuje w eliminacjach Australian Open. Jeśli ból stopy nie pozwoli Agnieszce na występ, będzie chociaż trenowała w dobrych warunkach - podkreśla szkoleniowiec.

Szybszy powrót do zdrowia Radwańskiej sprawi, że nie będzie mogła skorzystać z zamrożenia rankingu (byłoby to możliwe, gdyby pauzowała pół roku). Taki chwyt dałby jej niewiele, bo od czasu kontuzji spadła na 14. miejsce w rankingu WTA. Może na tym nawet skorzystać, bo nie będzie musiała startować w ośmiu obowiązkowych turniejach.
:hearts:

Monzanator
Dec 7th, 2010, 05:38 PM
I hope they won't rush her comeback... seen this go awry too many times before...

itzhak
Dec 7th, 2010, 05:47 PM
What about Fed Cup?

Caipirinha Guy
Dec 7th, 2010, 05:55 PM
She wants to play Australian Open and already training on a court.
It's not mentioned if she will play Fed Cup. ;)

Cinek
Dec 13th, 2010, 03:45 PM
Może zabraknąć polskich tenisistek w singlu w wielkoszlemowym turnieju Australian Open (17-30 stycznia) na twardych kortach w Melbourne Park. Start Agnieszki Radwańskiej będzie zależał od postępów leczenia, a w eliminacjach zagra jej młodsza siostra Urszula.

- Agnieszka już prawie trzeci tydzień trenuje na korcie stojąc, bo o bieganiu wciąż nie ma mowy. Ale jest postęp, bo już nie odbija piłek siedząc na krześle, tylko na stojąco, albo czasem podpiera tylko nogę o krzesło. Jest też ogólnorozwojówka, oczywiście bez obciążania nogi. Przygotowania więc trwają na dobre, a kiedy Isia będzie mogła trenować normalnie i grać zobaczymy - powiedział ojciec i trener krakowskich tenisistek Robert Radwański.

- Niestety wciąż nie jest tak dobrze, jakbyśmy sobie tego życzyli, bo stopa trochę spuchła i czasem boli, ale jesteśmy dobrej myśli, choć nie snujemy żadnych konkretnych planów. Ćwiczymy w każdym możliwym obecnie zakresie po to, żeby Agnieszka mogła normalnie wskoczyć w rytm ćwiczeń i gry, kiedy już będzie mogła biegać. Gramy raz dziennie i można powiedzieć, że ręka hula, i to całkiem nieźle, a na resztę przyjdzie czas, musimy cierpliwie czekać - dodał.

Już 5 stycznia wszyscy udadzą się do Melbourne, gdzie eliminacje singla ruszą tydzień później.

- W tej chwili wszystko jest sprawą otwartą, ale Agnieszka pojedzie z nami do Melbourne. Ewentualną decyzję o jej starcie w Australian Open podejmiemy dopiero w ostatniej chwili, już na miejscu. Jeśli Isia będzie w stanie zagrać kilka meczów na pełnych obrotach, to pewnie zagra. Jeśli jednak wciąż będzie coś nie tak, to raczej nie zaryzykujemy. To musi być przemyślana decyzja, bo w razie niepowodzenia i kolejnej przerwy w grze, nie można będzie liczyć na "zamrożony ranking" - powiedział Radwański.

Tenisistki, które w wyniku problemów zdrowotnych nie grają przez co najmniej sześć miesięcy, mogą skorzystać z rankingu zamrożonego na pozycji sprzed kontuzji. Przysługuje on w ośmiu wybranych przez nie imprezach w ciągu dwóch lat od powrotu. Jednak wznowienie gry przez upływem pół roku odbiera ten przywilej. Agnieszka Radwańska zakończyła przedwcześnie sezon na początku października, a w listopadzie przeszła operację lewej stopy wymuszoną przeciążeniowym złamaniem kości dużego palca. Z urazem tym grała w sierpniu i we wrześniu w USA.

- Przerabialiśmy to wszystko w przypadku Uli i chyba dość rozsądnie planowaliśmy jej starty po powrocie. Zagrała kilka ciężkich meczów z dobrymi rywalkami, a później występowała głównie w turniejach ITF, choć naprawdę mocno obsadzonych. To wzmocniło ją psychicznie i chyba powoli wszystko się zaczyna dobrze układać. Poza tym może jeszcze trzy razy zagrać ze specjalnym rankingiem. Na razie zostawimy sobie to na duże turnieje, jak choćby w Indian Wells czy Miami - powiedział Radwański.

W ostatnich sezonach w Australian Open, w singlu, grały najczęściej dwie Polki. Oprócz Agnieszki Radwańskiej, albo Urszula czy Marta Domachowska. Tym razem jednak będzie inaczej.

- Rozmawiałem ostatnio z Pawłem Motylewskim, który trenuje teraz Domachowską i z tego, co mówił wynika, że Marta nie planuje startu w eliminacjach w Melbourne. Do Australii nie wybiera się też Magda Linette, więc polska reprezentacja wśród pań nie będzie zbyt liczna. Ograniczy się praktycznie do Urszuli oraz deblistek Klaudii Jans i Alicji Rosolskiej - powiedział szef wyszkolenia w Polskim Związku Tenisowym Wojciech Andrzejewski.

- Na razie jeszcze to nie jest pewne, ale być może Ula zagra w Australian Open w deblu. Oczywiście, jeśli znajdzie partnerkę, z którą razem zakwalifikują się do turnieju na podstawie rankingu. Na razie nie mówię, że tak będzie na pewno, ale jest spora szansa. Na razie rozmowy trwają, a w tym tygodniu Ula jedzie do Pragi, gdzie będzie grała w finałowym turnieju ligowych rozgrywek. W składzie praskiej NK Neride zastąpi kontuzjowaną siostrę. To praktycznie jedyna jej szansa na oficjalne mecze w przerwie zimowej, więc skorzystamy z niej - dodał Radwański.

Cinek
Dec 14th, 2010, 07:54 PM
Radwańska i Woźniacka: double trouble

- Widuję ją częściej niż koleżanki z Krakowa i własną babcię - mówi o przyjaźni z Karoliną Woźniacką najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

- Mamy dużo czasu - na treningach, w szatniach, restauracjach, hotelach. Masażystki i terapeutki mówią o nas "double trouble", bo ciągle gadamy. O wszystkim, ale o tenisie niedużo. Język bardzo zbliża - opowiada Radwańska, która wraca do gry na Australian Open.

Noga jeszcze boli?

- Tym bardziej, im więcej robię. Czasem nagle puchnie jak bania. Ale chcę wrócić na kort, już gram. Tkanki się zagoiły, więc nie zrobię sobie krzywdy. Wybieram się na Australian Open.

Twarda pani jest. Złamanie zdarzyło się w sierpniu, a grała pani do października. Ból to wróg?

- Codzienność. Ciągle coś dokucza: naciągnięte mięśnie, przeciążone stawy, zapalenia. Nauczyłam się z tym żyć. Czasem boli tak, że nic nie pomaga.

Jak w zeszłym roku przed operacją dłoni. Bez zastrzyków nie mogła pani chwycić rakiety.

- Drzwi nie mogłam otworzyć! Bolała nawet przy myciu zębów. Ale dziś wytrzymuję więcej niż kilka lat temu. Było już tyle zabiegów, igieł. Już się nie boję. Nawet nie muszę nastawiać się psychicznie.

W zeszłym roku w Dausze zawodniczki słaniały się na nogach, mdlały. I grały dalej. Co was tak pcha?

- Taki jest babski tenis. W Dausze to i krew się z nosów lała. Nie było granic. Gramy, dopóki możemy się ruszać. W 45-stopniowym skwarze, na betonie, na którym można smażyć jajka. A prosto z kortu jedziemy do szpitala. W takich chwilach nie walczy się z przeciwnikiem, tylko ze sobą. Piłka za piłką i byle do przerwy.

Caipirinha Guy
Dec 15th, 2010, 08:34 AM
http://www.tenisovaextraliga.cz/?id1=3&id2=2&zapas=1&soutez=19&zapis=1

Ula playing against Simona Halep today. Good luck! :D

Caipirinha Guy
Dec 15th, 2010, 12:00 PM
Ula lost to Halep 57 46

Cinek
Dec 15th, 2010, 03:25 PM
Ula ;)
but it is only league match :)

Caipirinha Guy
Dec 17th, 2010, 11:11 AM
Barbora Zahlavova-Strycova def Ula Radwańska 6:2 6:2 :rolleyes:

Cinek
Dec 17th, 2010, 05:49 PM
Ula :help:

saul1333
Dec 17th, 2010, 05:58 PM
Hmmm..a little rusty :(

Caipirinha Guy
Dec 18th, 2010, 05:51 PM
Ula in her last official match of 2010 ;)

http://www.protenis.cz/video/clip.php?vid=1995

saul1333
Dec 18th, 2010, 08:49 PM
Looked pretty good..except the df at the end :sobbing: :lol:

Cinek
Dec 24th, 2010, 09:53 AM
:bounce:
Jeszcze na początku grudnia Agnieszka Radwańska chodziła o kulach. Dziś w Krakowie trenuje cztery godziny dziennie i ostro gra na punkty z młodszą siostrą Urszulą.

Gdy ktoś patrzy na Isię, nie może uwierzyć, że tak szybko zdołała się wyleczyć. Na korcie porusza się miękko jak kot (choć najtrudniejsze piłki czasami odpuszcza), a w jednej wymianie potrafi bez wysiłku odbić dwadzieścia razy.

- Jej talent na szczęście nie został kontuzjowany - śmieje się trener Robert Radwański, obserwując jak córka kończy akcje wolejami i efektownymi skrótami.

- Na treningach robię już wszystko co chcę, uraz pozostał właściwie tylko w mojej głowie. Niestety, strach nie zniknie w ciągu paru chwil. Boję się gwałtownie zahamować czy tupnąć nogą - przyznaje Agnieszka i zaczyna opowiadać o samochodzie, który w trudnym okresie bardzo jej pomógł.

- Jak ja się cieszę, że miałam automat. Nie musiałam wciskać sprzęgła i dzięki temu w miarę normalnie funkcjonowałam. Jeździłam do lekarza, na rehabilitację, woziłam drobiazgi potrzebne do wykończenia mieszkania. Parapetówka już za nami. Chodząc przez pięć tygodni o kulach, dostałam niezły wycisk. Człowiek, który nie jest się w stanie wejść do sklepu po karton soku, inaczej patrzy na świat - śmieje się nasza mistrzyni.

Autor: KM
Źródła: Przegląd Sportowy



Isia is training 4 hours per day, playing vs. Ula (points, games, set) and leg is ok :hearts:

adner
Dec 24th, 2010, 11:20 AM
Great news! Considering that Aga has 3 weeks left until the AO, it's almost certain that she'll play :D

Cinek
Dec 27th, 2010, 05:12 PM
http://d.polskatimes.pl/k/r/9/58/a9/4d1847877e5ac_k1.jpg

Agnieszką i Urszulą Radwańskimi w debla zagrali Wojciech Batko i Przemysław Franczak.

I set. Krem z groszku

Zaczniemy chyba od asa serwisowego. Jak robi się uszka do barszczu?
Urszula: Nie wiem.
Agnieszka: Krótka piłka. Ja też nie mam pojęcia.

Pytamy, bo były święta i od niedawna mieszkacie same. W kuchni radzicie sobie już równie dobrze jak na korcie?
Agnieszka: Chyba jednak trochę gorzej (śmiech).
Urszula:
Dopiero od trzech tygodni jesteśmy na swoim, ale już próbujemy walczyć przy garach. Ostatnio udała się dobra zupa.

Jaka?
Urszula: Krem z groszku. Był naprawdę jadalny.
Agnieszka: To prawda. Parę osób jadło i bardzo im smakowało.

Do mamy na obiady chodzicie?
Urszula: Zdarza się, że się wprosimy. No i zostają restauracje.
Agnieszka: Mamy szczęście, bo obok naszego domu jest restauracja szybkiej obsługi i dają dobre obiady. Ja bym chciała częściej do kuchni zaglądać, ale nie mam czasu. Kiedy jesteśmy w Krakowie, to jest kołomyja. Treningi, uczelnia, ja przechodziłam też rehabilitację po kontuzji. Bywa tak, że nie mamy nawet czasu, żeby coś zjeść.
Urszula: Lepiej, żeby tego tata nie czytał (śmiech).

Odcięcie pępowiny przez dzieci, wyprowadzka z domu, to często trudny moment dla rodziców. Wasi to jakoś przeżyli?
Urszula: Wiadomo, że nie skakali z radości pod sufit, ale uszanowali naszą decyzję.
Agnieszka: Poza tym nadal spędzamy z sobą mnóstwo czasu na treningach i turniejach. To ciągle jest rodzinny biznes. W Krakowie bywamy rzadko, więc to nie jest tak, że zabrałyśmy rzeczy i kontakty stały się rzadsze.

Tata nie musi Was teraz poganiać, dzwonić i przypominać, że jest trening?
Agnieszka: E, nie, same się pilnujemy. Wiemy, że to ważne.
Podoba Wam się dorosłe życie?
Urszula: Trudno powiedzieć, że teraz wszystko się zmieniło. Samodzielne jesteśmy od dawna.
Agnieszka: Sport uczy odpowiedzialności. Każda podróż, wszystko trzeba przygotować. Już od dawna pomagaliśmy w tym rodzicom, bo oni nie mówią po angielsku. Potrafimy o siebie zadbać.

Co w nowym mieszkaniu było ważniejsze: duża kuchnia czy duża szafa?
Garderoba, zdecydowanie. A nawet dwie, bo każda z nas ma swoją. To było pytanie retoryczne.

Pod choinką lepsza byłaby więc torebka Louisa Vuittona czy szpilki od Louboutina?
(śmiech)

Trudna decyzja?
Urszula: Nie, nie, ale akurat już to wszystko mamy.
Agnieszka: Na urodziny kupiłam Uli właśnie szpilki Louboutina.
Urszula: Na święta nie robimy sobie dużych prezentów. Raczej drobiazgi.
Agnieszka: Prezenty nie są już dla nas tak istotne jak wtedy, kiedy byłyśmy dziećmi. Teraz, jak czegoś chcemy, to sobie to kupujemy.

II set. Siła sióstr

Zespół Sistars, stworzony przez inne znane dwie polskie siostry, śpiewał kilka lat temu tak: "Ej siostro, stań znowu prosto. To siła sióstr, rządzimy tu". Tak sobie pomyśleliśmy, że to też o Was.
Urszula: Nie słyszałam tej piosenki. A ty?
Agnieszka: Też nie, ale chyba wyszperam w sieci, bo brzmi ciekawie. Coś jest w tych słowach.

Na czym polega siła sióstr?
Urszula: Chyba na wzajemnym wsparciu, zawsze pod ręką masz kogoś, na kogo możesz liczyć. Cały czas jesteśmy razem, wszystko robimy razem. Nie mamy sekretów i świetnie się uzupełniamy. Przebywamy z sobą 24 godziny na dobę i ludzie się dziwią, że się nie kłócimy, nie mamy siebie dość.

A nie kłócicie się?
Agnieszka: Teraz już nie, ale cztery, pięć lat temu była walka o wszystko. O to, że jedna drugiej wzięła pasek. Potem to się zmieniło. Nie ma dnia, żebyśmy sobie czegoś nie pożyczyły, nie wymieniły ciuchami.

Zero zazdrości? O dobry mecz?
Agnieszka: Zero. Ja bardziej denerwuję się na meczach Uli niż na swoich. Kiedy ona wygrywa, to tak, jakbym ja wygrała.

Dogadujecie się znakomicie, ale w deblu gracie razem bardzo rzadko. Dlaczego?
Agnieszka: Na korcie jest inaczej. Te nasze temperamenty są inne.
Urszula: Ale nie mówimy nie.

Jak to jest? Jesteście różne, ale w sumie dość podobne?
Urszula: Chyba można tak powiedzieć. Na komediach śmiejemy się w tych samych momentach.

I na filmach romantycznych płaczecie też razem?
Agnieszka: W ogóle nie płaczemy.
Urszula: Ale na horrorach Agnieszka bardziej się boi.

III set. Tylko w Krakowie

Święta u Was czy u rodziców?
Urszula: U rodziców oczywiście.

W Krakowie, a nie na Balearach? Możecie sobie pozwolić na taką ekstrawagancję.
Urszula: W Krakowie spędzamy tak mało czasu, że szkoda byłoby nam stąd wyjeżdżać.
Agnieszka: Baleary? Długa podróż, na samą myśl mam dość. Zdążymy się najeździć. Po Nowym Roku lecimy do Australii.

Mocno trzymacie się krakowskich korzeni.
Agnieszka: Bo tu jest nasz dom, rodzina. Nawet jak jestem tutaj dwa dni, to odpoczywam.

Możecie mieszkać w każdym miejscu na Ziemi.
Agnieszka: Ale chcemy tutaj.

W filmie, który kręciło o Was CNN opowiadałyście o Solidarności. Patriotki z was.
Urszula: Może. Tata zawsze nam wpajał takie wartości.
Agnieszka: Nie wiem, czy przywiązania do miejsca można się nauczyć. Tutaj się wychowałyśmy, tu czujemy się najlepiej. Ot, cały sekret.

Na Waszej stronie internetowej coś nas zaskoczyło. Zdjęcia wraku samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, opatrzone wierszami lorda Byrona i Stachury. Są też linki do biuletynów IPN. To Wasz pomysł czy inicjatywa taty?
Urszula: Razem uzgadniamy, co umieścić na stronie, ale to głównie tata tam działa.
Agnieszka: Polityką to on się zajmuje. My jesteśmy apolityczne. Natomiast sama katastrofa to było wydarzenie międzynarodowe. Mamy angielską sekcję na naszej stronie i wiele osób z całego świata może o tym przeczytać.

Czujecie się takimi ambasadorkami Polski w świecie?
Agnieszka: Na pewno tak.

IV set. Gruba skóra

Dużo imprezujecie?
Urszula: Czasem w weekend gdzieś sobie wyskoczymy. Ale nie ma wielkich szaleństw.
Rozpoznają Was na mieście?
Agnieszka: Zdarza się.

To przyjemne momenty?
Urszula: Tak, kiedy ktoś podejdzie, powie coś miłego, pogratuluje i odejdzie.
Agnieszka: Gorzej, gdy zdarzają się ci namolni.

Trzeba mieć grubą skórę? Wasze decyzje są publicznie oceniane, kłótnie rodzinne poddawane analizie. To jest trudne.
Agnieszka: Gruba skóra się przydaje i chyba taką mam, bo po mnie wszystko spływa jak po kaczce. Media znają 40 proc. prawdy, resztę wymyślają. Nie rusza mnie to.

Nigdy nie bolało?
Urszula: Boli pewnie, kiedy poczyta się komentarze w internecie, ale my tam nie zaglądamy. Dziwi mnie, że czasem znani ludzie nie wytrzymują i zaczynają czytać bzdury na swój temat. Po czymś takim można się nie podnieść.
Agnieszka: W sieci nie ma granic w obrażaniu ludzi. Dla internautów każdy jest debilem, zerem. Po co mam się katować i czytać te brednie?

A krytyka ekspertów?
Agnieszka i Urszula: Wujkowie dobra rada (śmiech).
Urszula: Czasem znajomi doniosą nam, że napisali o nas coś złego w gazecie, ale nie czytamy.
Agnieszka: Stawiamy na kolorowe babskie gazety.

Swoje dzieci też wyszykujecie na tenisistów?
Urszula: Nie myślałam o tym.
Agnieszka: Skąd mamy wiedzieć, czy się będą do tego nadawać? Nie powiem przecież swojemu synowi, żeby grał w koszykówkę, jak będzie miał 168 cm wzrostu.
Urszula: Ciężko powiedzieć. Nie wiem, czy chcę, by moje dziecko przechodziło taką samą drogę.

V set. Parapetówka

Tenis to jest taki sport, zawód, na którego wybór człowiek nie ma wpływu. Decydują za niego rodzice, bo treningi trzeba rozpocząć wcześnie. Nie tęsknicie za zwyczajnym życiem?
Urszula: Nie, bo nie wiemy, za czym mamy tęsknić, nie poznałyśmy takiego życia. Dla nas to nasze życie jest zwyczajne.

Obserwowałyście swoich rówieśników. Oni żyli inaczej.
Agnieszka: Nie byłyśmy jednak jakimiś odmieńcami. Po szkole szłam ze wszystkimi na boisko, ale nie na dwie godziny, tylko na pół, bo miałam trening. Coś za coś.

Żyjąc od dziecka takim rytmem, da się stworzyć i utrzymać jakieś szkolne przyjaźnie?
Urszula: To ciężka sprawa, bo ludziom ciężko zrozumieć, że nas nie ma, że nie możemy gdzieś pójść. Dlatego głównie mamy przyjaciół w środowisku tenisowym.
Agnieszka: To prawda, ale mi udało się utrzymać kontakt z kilkoma osobami ze szkoły. Sama się dziwię, że te przyjaźnie przetrwały, bo czasami nie ma mnie kilka miesięcy. No, ale od czego internet.

Na parapetówkę było kogo zaprosić i impreza była huczna?
Agnieszka: Jasne, bawiło się właśnie takie mieszane towarzystwo szkolno-tenisowe.
Sąsiedzi wytrzymali?
Agnieszka: Hm, no właśnie to był problem (śmiech).

Wezwali policję?
Agnieszka: Prawie (śmiech).

Ludzie w Waszym wieku często dopiero zastanawiają się, co robić w życiu. Wy już macie wszystko poustawiane.
Agnieszka: Racja. Większość studiuje, bawi się, rozmyślają nad przyszłością.
Wy nie planujecie, co będzie za dziesięć lat?
Agnieszka: Na razie nie, bo ciągle jesteśmy bliżej początku kariery niż końca. Nie wiem, co będzie za dwa lata, a co dopiero za dziesięć. Wszystko zależy od tego, jak potoczy się kariera, czy będziemy tak ustawione, że już nic nie będziemy musiały robić, czy przeciwnie.

A jak wręcz przeciwnie?
Agnieszka: To będzie problem.
(Siostry nagle zaczynają zanosić się zaraźliwym śmiechem).
Agnieszka: (krztusząc się ze śmiechu) Pójdziemy na zmywak.
Urszula: Co powiedziałaś? Zmywak? Wariatka!
(po dłuższej chwili)
Agnieszka: Wiem, co chciałabym zrobić. Zawsze marzyłam, żeby pojechać na wakacje na Hawaje. Jak skończę karierę, to się wybiorę.
Urszula: Ale to tylko ze mną.
Agnieszka: Jasne. Najpierw te Hawaje, a dalej to nie wiem.

http://www.polskatimes.pl/sport/tenis/349956,siostry-radwanskie-odciely-pepowine-kupily-dom-i,id,t.html#material_1

Monzanator
Dec 27th, 2010, 09:48 PM
Well, Agata Wrobel ended up cleaning the dishes (or was that a paper bag factory or something :lol: ) despite being Olympic medallist, so you never know ;)

Cinek
Dec 29th, 2010, 11:25 AM
PRZEGLĄD PRASY. Po operacji kontuzjowanej stopy Agnieszka Radwańska miała opuścić nawet cały pierwszy kwartał 2011 roku. Rehabilitacja przebiega jednak błyskawicznie. - Wygląda na to, że Isia będzie w stanie zagrać w Australian Open - mówi Robert Radwański "Super Expressowi".

- O szybkim powrocie do gry nie mam mowy. Australian Open? wykluczone! Nie ma możliwości, aby była gotowa do gry wcześniej niż w marcu - otwarcie deklarował operujący Polkę Mariusz Bonczar jeszcze w październiku. Wygląda na to, ze był zbytnim pesymistą.

- Goi się na niej jak na psie - mówi o swojej córce Robert Radwański. - Wygląda na to, że Isia będzie w stanie zagrać w Australian Open. To niesamowite, bo jeszcze trzy tygodnie temu chodziła o kulach! - dodaje.

sport.pl

Monzanator
Dec 29th, 2010, 12:28 PM
I just hope he doesn't force the issue here or else this will be a disaster for Aga in 2011...

adner
Dec 29th, 2010, 04:26 PM
Agnieszka Radwańska bierze życie w swoje ręce. Sama podjęła decyzję o starcie w wielkoszlemowym Australian Open, wyprowadziła się od rodziców, ale... gotowanie zostawia siostrze.

Wszyscy wiedzieli, że bardzo chcę zagrać. Bez względu na wszystko ostateczna decyzja należy do mnie. Nie zrobię jednak nic na siłę. Zresztą mała blokada psychiczna pozostaje, czasem boję się ruszyć ostro do piłki czy tupnąć. Mam też problemy z kondycją, bo na bieżnię weszłam dopiero w ubiegłym tygodniu - dodaje tenisistka.

http://www.sport.pl/celebrities/1,83535,8878489,Tenis__Siostr_Radwanskich_rewolucj a_z_rozsadku.html